Świadectwo nawróconego księdza Francisca Rodrigueza

Herman Hegger przedstawia Francisca Rodrigueza:

Francisco Rodriguez przyjechał do Wartburga w prowincji Velp w Holandii. W pobliskim miasteczku Eerbeek znalazł pracę. Czuł jednak, że musi bez reszty oddać się studiowaniu Biblii, jeśli później, w Hiszpanii, ma głosić bogactwo Ewangelii, które dane mu było odkryć. Nasza fundacja ,In de Rechte Straat” zaoferowała mu różnorakie propozycje; rychło doszliśmy do wniosku, że w Hiszpanii nie ma instytucji, która pomogłaby mu realizować to pragnienie.
Zaproponowaliśmy mu dobrą, na wysokim poziomie naukowym szkołę biblijną w Limie w Peru oraz drugą w Guayaquil w Ekwadorze. Ale Francisco wybrał Reformacyjną Szkołę Biblijną w Zeist, między innymi dlatego, że w języku holenderskim istnieje znacznie bogatsza biblioteka literatury reformacyjnej niż w języku hiszpańskim.

Dlaczego opuściłeś kościół katolicki?

Szukałem światłości prawdy. Szukałem jej w Piśmie Świętym, a nie w teologiach i dogmatach. I znalazłem źródło wody żywej, która ugasiła me pragnienie światła i wolności. Spotkałem Jezusa, Zbawcę, Odnowiciela, który zmienia nas od środka. Przez Niego mogłem zbliżyć się do Ojca, który usprawiedliwia grzesznika tylko z racji ofiary Chrystusa, przez wiarę w moc Jego krwi. ,Jego to ustanowił Bóg narzędziem przebłagania przez wiarę mocą Jego krwi. Chciał przez to okazać, że sprawiedliwość Jego względem grzechów popełnionych dawniej – za dni cierpliwości Bożej – wyrażała się w odpuszczaniu ich po to, by ujawnić w obecnym czasie Jego sprawiedliwość, i[…], że On sam jest sprawiedliwy i usprawiedliwia każdego, który wierzy w Jezusa” (Rz 3,25-26). Doznałem działania Ducha Świętego, który wiedzie nas do całej prawdy i wraz z naszym duchem świadczy, że jesteśmy dziećmi Bożymi. Znalazłem wiarę – jedyną szatę weselną, w jakiej można wejść do życia wiecznego.
Jako ksiądz cieszyłem się różnymi przywilejami duchowymi, opartymi na dogmatach ludzkiego pomysłu, związanymi z sakramentami. Otaczała mnie ciemność filozofii i niebiblijnej teologii. Żyłem w królestwie sił wrogich prawdzie Bożej, ale sądziłem, że służę właśnie Bogu. To On – a nie ja sam – mógł mnie obnażyć, zewlec ze mnie kapłańskie zaszczyty, zawieść do wolności dzieci Bożych. ,Kto wierzy w Syna Bożego, ten ma w sobie świadectwo Boga, kto nie wierzy Bogu, uczynił Go kłamcą, bo nie uwierzył świadectwu, jakie Bóg dał o swoim, Synu. A świadectwo jest takie: że Bóg dał nam życie wieczne, a to życie jest w Jego Synu. Ten, kto ma Syna, ma życie, a kto nie ma Syna Bożego, nie ma też i życia” (1J 5,10-12).

Czy musiałeś opuszczać kościół rzymskokatolicki?

Bez wątpienia. Będąc kapłanem, musiałbym dalej odprawiać mszę, bo według soboru trydenckiego ,ta ofiara jest prawdziwie przebłagalna”1. Lecz Pismo mówi: ,Inaczej musiałby cierpieć wiele razy od stworzenia świata. A tymczasem raz jeden ukazał się teraz na końcu wieków na zgładzenie grzechów przez ofiarę z samego siebie” (Hbr 9,26). Musiałbym słuchać spowiedzi, udając, że posiadam moc odpuszczać grzechy według swego uznania; musiałbym nauczać ludzi, że na życie wieczne mogą sobie zarobić przez swe uczynki oraz zasługi świętych. Ale wszystko to sprzeciwia się nauce Biblii: że Chrystus jest drogą, prawdą i życiem. To nie moje widzimisię. Musiałem opuścić kościół katolicki, który był dla mnie w Hiszpanii istnym rajem, aby podążyć za Chrystusem i Jego krzyżem.

Czemu przez kolejne dwa i pół roku pracowałeś w fabryce?

Było to konieczne. Jako ksiądz zbyt długo już stałem na piedestale. Musiałem wyzbyć się manier, podejścia do życia, mentalności członka uprzywilejowanej kasty. Mam naturę naukowca, stąd nie zawsze czułem się swojsko w świecie maszyn, w pracy właściwie nie wymagającej myślenia. Czasem trudno było mi pojąć sposób bycia i myślenia tych, którzy jeszcze niedawno stali daleko pode mną i których z racji tak wielkiego dystansu nigdy dotąd nie rozumiałem. Życie w fabryce okazało się dla mnie bardzo korzystne. Cieszę się z tego doświadczenia, jestem za nie Bogu wdzięczny.

Co sądzisz o ,księżach robotnikach” w kościele katolickim?

To oddani księża, starający się nie szukać swego. Niestety, w ich oczach Jezus to jedynie albo przede wszystkim syn cieśli z Nazaretu, jego współpracownik, przyjaciel ubogich. Ale zapominają o Chrystusie Zbawcy grzeszników, światłości i życiu rodzaju ludzkiego. ,Porodzi Syna, któremu nadasz imię Jezus, On bowiem zbawi swój lud od jego grzechów” (Mt 1,21).

Dlaczego chcesz studiować w szkole biblijnej, a nie na wydziale teologicznym?

Potrzebuję studiować i rozważać Słowo Boże. A taka jest chyba racja bytu szkoły biblijnej. Gdybym uczył się na wydziale teologicznym, musiałbym ponownie zgłębiać zagadnienia ogólnokulturowe i ogólnoteologiczne. Studia seminaryjne (dwa lata filozofii i cztery teologii) dają nam wykształcenie uniwersyteckie, które z formalnego punktu widzenia jest co najmniej równie gruntowne jak przygotowanie do posługi kapłańskiej. Ale z innego punktu widzenia: poznania Biblii zostajemy daleko w tyle. Stąd pragnienie studiów biblijnych.

Jakie masz plany na przyszłość już po ukończeniu szkoły?

Wrócić do Hiszpanii i głosić tam radosną nowinę. Chcę dotrzeć do jak największej liczby księży, powiedzieć im o bogactwach łaski w Jezusie Chrystusie i o chwale wolności dzieci Bożych. ,A oto znów przemówił do nich Jezus tymi słowami: Ja jestem światłością świata. Kto idzie za Mną, nie będzie chodził w ciemności, lecz będzie miał światło życia” (J 8,12). ,Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam: Kto słucha słowa Mego i wierzy w Tego, który Mnie posłał, ma życie wieczne i nie idzie na sąd, lecz ze śmierci przeszedł do życia” (J 5,24).

Francisco Rodriguez,
nawrócony ksiądz

Francisco Rodriguez powrócił do ojczystej Hiszpanii, gdzie pracuje dziś jako ewangelista. Mieszka w Ponferrada (Leon).
Przypisy:

1Sobór Trydencki. Sesja XXII. Nauka o Najświętszej Ofierze Mszy Św. 321, [w:] Breviarium Fidei, Księgarnia Św. Wojciecha, Poznań 1964, s. 499.

Podobne wpisy